Gazeta Wyborcza - 2005, Czerwiec Amerykański zespół Green Day naprawdę wielki był w roku 1994. Wtedy wydali płytę “Dookie”, która na całym świecie rozeszła się w 15 mln egzemplarzy. Wcześniej była to jedna z wielu kalifornijskich kapel punkowych, której udało się nagrać kilka garażowych singli i płyt. Wprawdzie kupiło je kilkanaście tysięcy amerykańskich punkowców, ale taki wynik nie był niczym, co wyróżniałoby grupę z tłumu. “Dookie” wydał Reprise, oddział firmy Warner (co zapewniło odpowiednią promocję i warunki nagrania). Najważniejsze były jednak świetne kompozycje (łączące wpływy The Sex Pistols, The Ramones i The Beatles) i idealnie trafiające w gust młodego pokolenia teksty, traktujące o zagubieniu we współczesnym świecie, braku możliwości i chęci odnalezienia się w nim. Czyli standardowa punkowa treść i forma (tyle że na wysokim poziomie). Płyta odniosła wielki sukces - to jedyny powód, dla którego punkowi ortodoksi oskarżyli Green Day o zdradę ideałów. W Polsce pamiętano, że ten sam zespół w roku 1991 zagrał na północy naszego kraju kilka koncertów non-profit (za spanie i jedzenie) i nikomu nie śniło się nawet wtedy o milionach: czy to dolarów, czy sprzedanych płyt. Sami muzycy nigdy nie stracili wiary w swoją twórczość, ale faktem jest, że żadna z trzech płyt-następczyń “Dookie” (po drodze były też składanki i wydawnictwa koncertowe) nie dorównywała temu albumowi.
Dopiero 10 lat po wydaniu swojego bestselleru Green Day nagrał kolejną znakomitą płytę - “American Idiot”. Marketingową przesadą było co prawda reklamowanie go jako punk-opery, ale to fakt, że większość utworów tworzy jedną historię, typową dla tzw. albumów koncepcyjnych. Płyta ma wyraźny przekaz polityczny, opowiada “o alienacji i pozbawieniu złudzeń amerykańskich obywateli pod rządami administracji George’a W. Busha” (to słowa samych muzyków). Dojrzałość tej muzyki zaskoczy z pewnością wszystkich, którzy Green Day kojarzą jako kalifornijskich punkowców, wypluwających z gitar proste, dwuminutowe piosenki. W ciągu ostatnich kilku miesięcy album “American Idiot” kupiło ponad 7 mln fanów. Nagrodzono go m.in. nagrodą Grammy za najlepszy album rockowy 2004 roku. Zespół ruszył w światową trasę koncertową, jej europejska część zahaczy także o nasz kraj. Za pierwszym razem Green Day grał u nas w domach kultury, tym razem wystąpi w Spodku. Dobrze, że przyjeżdża teraz, z jednym z najlepszych albumów w swojej karierze i dużym, sugestywnym widowiskiem scenicznym. Mam nadzieję, że zagrają “Wake Me Up When September Ends” - tydzień po koncercie singlowa premiera tego znakomitego utworu.
Green Day zagra w katowickim Spodku we wtorek. Wejście od godz. 19. Bilety kosztują: 95 zł (sektor niebieski), 105 zł (płyta, sektor czerwony, sektor niebieski HJKL 1.-10. rząd) i 120 zł (sektor czerwony H i J, loża). “Gazeta Wyborcza” objęła to wydarzenie patronatem medialnym.
7 czerwca 2005
|