Guitar World - 2000 Tłumaczenie: Piotrek Olczyk & Grzegorz Bryg (strona techniczna) Źródło: Guitar World “W pewnym sensie “Warning” był dla nas zaczynaniem od zera” mówi Billie Joe Armstrong. “Po powrocie z trasy promującej “Nimrod” byliśmy wykończeni. Osiągnęliśmy punkt, w którym muzyka nie była ani inspirująca, ani fajna - więc zrobiliśmy sobie przerwę”.
Nagrany po tej przerwie, którą zafundował sobie zespół, krążek “Warning” odstaje od ich wcześniejszych dokonań. Oczywiście, sama muzyka i hałaśliwe gitary z pewnością przypominają Green Day, ale “Warning” objawia także dojrzałość w tworzeniu piosenek. Jak mówi Armstrong, powodem tego postępu była chęć zespołu do złapania tego “zawsze nieuchwytnego momentu”.
“Pisanie naszego ostatniego albumu to było po prostu ładowanie piosenek”, wyjaśnia Billie Joe. “Chwytaliśmy się każdego byle-jakiego pomysłu i jechaliśmy do przodu. Tym razem nie chciałem wpaść do studia i przemknąć przez kolejną płytę. Chciałem, by ten album powstał z inspiracji. Więc kiedy nie czułem się na siłach, by tworzyć - nie tworzyłem. Zamiast tego, cieszyłem się życiem i pozwalałem, by spływały ze mnie pomysły na kolejne piosenki. Myślę, że dzięki temu iż czekaliśmy chwilę z wejściem do studia, nagraliśmy mocniejszy, bardziej różnorodny album.
“Misery,” ze swoim duchem francuskiego kabaretu i meksykańskimi wstawkami, jest chyba najdziwniejszym nagraniem jakie stworzył zespół. Piosenka ta ukazuje nam prywatne pragnienie Armstronga, by w punkowym etosie znalazło się także miejsce na różnorodność. Tę ewolucję widać na pierwszym singlu z “Warning” - “Minority” (który zaczyna się typowym dla dokonań Masona Williamsa akustycznym solo) oraz na chropowatym nagraniu “Jackass”, w którym możemy znaleĄć bardzo nie punkowy element - solo na saksofonie. “Taa, dyskutowaliśmy nad tym długo” wyznaje Armstrong. “Solo na saksofonie w nagraniu rockowym powoduje iż większość ludzi kuli się ze strachu, ale ta wstawka naprawdę ma przypominać rock-and-roll’owe solo w stylu Clarence Clemons.” Ale nawet jeśli Billie Joe czerpał wzory od innych wykonawców garściami - od Boba Dylana i Bruce’a Springsteen’a w szczególności - to uważa, iż właśnie nie-muzyczne wpływy były główną siła sprawczą albumu.
“W pewnym sensie słuchanie tego wszystkiego stworzyło ten album”, mówi, “ale uważam, iż wszystko co robiłem w życiu miało na to wpływ. Na przykład wychowywanie dzieci miało większy wpływ na powstawanie albumu niż to, czego słuchałem. Wiesz, oglądanie kreskówek Disneya zmienia cię. Takie “Misery” mogłoby spokojnie wyskoczyć w środku “Alladyna”.
“Warning” jest bogatszy brzmieniowo i bardziej zróżnicowany niż poprzednie dokonania grupy. Mimo iż Billie Joe używał juz wcześniej akustycznej gitary - wszyscy mamy w pamięci hit “Good Riddance (Time Of Your Life)”- tym razem Armstrong wyłożył akustycznymi gitarami cały nowy album. Ale na “Warning” akustycznie nie znaczy “balladowo”. Armstrong używa akustyka jako narzędzia do podpierania ostrych gitarowych dĄwięków, o czym świadczy nagranie tytułowe, bardzo w stylu Kinks.
“Jedną z największych pomyłek jest nazwanie akustycznej gitary “leciutką”, zapewnia Billie. “Sam fakt, iż akustyk nie zapewnia czadu nie oznacza, iż jest to “leciutki” instrument. Spójrzcie na Dylana - prawdziwy młody gniewny, którego bronią była gitara akustyczna. Albo sposób, w jaki na akustyku gra Pete Townshend - to jest niesamowite, i nie ma w tym nic “leciutkiego”.
Armstrong, stojący na power-chord’owym panteonie obok Johnny Ramone’a i Steve’a Jones’a, znalazł się tam dzięki wyczuciu rytmu, które jest bardzo charakterystyczne dla jego sposobu grania. “Bez wątpienia, jestem rytmicznym gitarzystą”, mówi Billie, dumnie wspominając o swojej “perkusyjnej” przeszłości. “Myślę o gitarze jak o perkusji. Dorastanie w rodzinie perkusistów bardzo pomogło mi w rozwijaniu mojego wyczucia rytmu. Właściwie to mam więcej idoli wśród perkusistów niż wśród gitarzystów”.
Dług Armstronga co do ostrej gitarowej szkoły Johnny’ego Ramone’a jest oczywisty, ale on sam wspomina, iż nie-punkowe wzorce też wywarły na nim duży wpływ. “Będąc dzieciakiem uwielbiałem dwie pierwsze płyty Ozzy’iego”, tłumaczy. “Słuchanie starego metalu w wieku tak podatnym na wzorce nauczyło mnie jednej bardzo ważnej rzeczy - nie bój się swojego instrumentu, tylko go atakuj”.
Na “Warning” gitara Armstronga jest mocna i agresywna, ale także czystsza, z mniejszą ilością przesteru oraz bardziej miękka niż na poprzednich krążkach grupy. “W pewnym sensie jest to zasługa tego, że gram najczęściej na gitarach wyposażonych w P-90″, wyjaśnia. “Lubię ich brzmienie. Są czyste, ale mocne. No i sprawiają, że stajesz się lepszym gitarzystą - używając ich nie można schować się za potężną ścianą przesterowanego dĄwięku.
Na poprzednich krążkach Green Day’a grupa blisko współpracowała z producentem Rob’em Cavallo by szlifować swoje własne brzmienie. Jak zapewnia Armstrong, Cavallo był często uważany za “czwartego członka grupy”. Ale na “Warning” to zespół przejął ster i zajmował się wszystkim sam, tylko czasem korzystając z pomocy Cavallo.
“Rob jest swietny w roli “testera dzwięku” i potrzebowaliśmy jego poparcia”, wyjaśnia Armstrong. “Czasami praca w studiu wykańczała nas psychicznie. Potrafiliśmy siedzieć godzinami gadając i gadając ciągle o tym samym, nie mogąc znaleĄć rozwiązania. Po prostu każdy sobie przeszkadzał. Rob był dobry w tym, że potrafił sprawić, iż przestaliśmy doszukiwać się nieistniejących błędów.”
Sprzęt Zielonych (krótkie streszczenie drugiej części artykułu, z racji na dużo technicznych wstawek - przyp. tłum.)
“Billie lubi wszystko, co dobrze brzmi” mówi techniczny Green Day’a Bill Schreider. “Uwielbia swoją oryginalną “Blue”, swoje stare Marshalle. Ale nie ma klapek na oczach i zauważa także inny sprzęt.”. Na “Warning” Armstrong polegał na Gibsonie EX-135, Les Paul Jr. z póĄnych lat pięćdziesiątych, oraz Les Paul Special z 1959 - wszystkie zapoatrzone w P-90-tki.
“Na tych przystawkach gra się najlepiej” - mówi Schneider. “Kompresują dĄwięk, a pozostaje on wciąż czysty. Billie właśnie do tego dążył”. Inne gitary użyte na Warningu, to gitara Fender Telecaster z 68-go roku i gitara Gibson Les Paul (”Waiting”), i Fender Jazzmaster (dla chłodnych, czystych dĄwięków na “Warning”). Do brzmień akustycznych, Armstrong gra na Taylor 514C oraz na Guild D-30.
“Możecie usłyszeć wyraĄną różnicę pomiędzy tymi dwiema gitarami” - mówi Schneider. “To bardzo pełne, ‘dzwonowe’ brzmienie, jak w utworach ‘Warning’ i ‘Hold on’ - to Taylor, a to bardziej kanciaste i ogniste, jak w ‘Macy’s Day Parade’, lub ‘Misery’ - to Guild.
Jako wzmacniaczy Armstrong używał rozmaitych głowic i zestawów combo*. “Wszystkie poł-czyste/pół-brudne dĄwięki są połączeniem 100-watowego Marschalla Super Lead (z przesterem Boba Bradshawa ) Billiego i basowej głowicy Fendera z roku 64-go, basisty” mówi Schneider. Do obydwu wzmacniaczy podłączone są kolumny Marschall 4×12** z odpowiednim obciążeniem. Nagrywanie tych mocnych, lecz wciąż czystych dĄwięków odbywa się z kolumn Marschall 4×12, na pełnym, indywidualnym 100-watowym wysterowaniu wzmacniacza. “Brzmienie `Deadbeat Holiday` jest dobrym przykładem takiego wysterowania” - twierdzi Schneider. “Wówczas wzmacniacz jest superczysty i nie psuje wszystkiego”. Wzmacniacz combo Gibson GA-30 z 50-go był użyty do wszystkich solówek na płycie, a Line 6 Flextone*** zasosowano do efektu tremolo.Gdy Green Day wyruszy w trase, Armstrong na Les Paul TV Junior z ‘57 będzie grał kawałki z “Nimrod” i “Warning”. Wszystko pozostałe zostanie zagrane oczywiście na “Blue” - kopii Fendera “Fernandes Strat” która Billie otrzymał w wieku 11 lat. “Ta gitara jest ciągle psującym się emerytem,” mówi Schneider. “Wymienialiśmy jej części tyle razy, że chyba nic już nie jest w niej oryginalne”. Armstrong użyje także gitar Fender Custom Shop, które mają wygląd Tele, ale tworzone są na wzór “Blue”. Mają ten sam korpus i wagę, a Seymour Duncan JB humbucker jest umieszczony pod tym samym kątem co w oryginale.
Ze bezprzewodowego mikrofonu Shure sygnał Armstronga podany jest do urządzenia Bradshaw, które rozkłada go na trzy śceżki (Splittera). Dwie z nich idą do podwójnej 100-watowej głowicy Marschalla - znanej jako “Pete”, lub “Meat (mięso)”. Obydwie są wysterowane do mięsistego brzmienia z delikatnym przesterem. “Każdy z tych wzmacniaczy posiada własną kolumnę 4×12, na której tworzy swoje własne zniekrztałcenia dĄwięku” - rzekł Schneider. Sygnał trzeciego wyjścia ze splittera płynie do przedwzmacniacza “Custom Audio Electronics Three Plus” dla czystego dźwięku, który jest wzmacniany poprzez wzmacnacz Marschalla.
* - wzmacniacz-głowica, to wzmacniacz nie posiadający głośników, tylko same gniazda do ich podłączenia, a zestaw combo - to wzmacnacz i głośniki jako całość (inaczej: piecyk).
** - ilość głośników razy ich średnica w calach.
*** - prawdopodobnie przystawka do efektu tremolo, czyli drżenia przy wybrzmiewaniu gitary.
Rozmawiał Darrin Fox
|