Ratujmy Darfur - 2007
Darfur jest wyrzutem sumienia Zachodu i całego cywilizowanego świata.
Od 2003 roku sudańska armia i otwarcie wspierane przez nią bojówki zamordowały tam co najmniej 200 tys. osób tylko dlatego, że wyznają inną religię niż islam lub pochodzą z innych grup etnicznych. 2 mln ludzi zostało wypędzonych z domu, zniszczone zostały setki wiosek.
Prorządowe bojówki stosują również na niespotykaną dostąd skalę gwałt jako doskonale zaplanowaną, zorganizowaną i skuteczną broń przeciwko ludności cywilnej. Ofiarami gwałtów padło co najmniej kilkadziesiąt tysięcy kobiet, choć liczba ta może być o wiele większa.
Walka o uratowanie Darfuru toczy się w salonach dyplomatycznych od Pekinu po Waszyngton. Próby wywarcia jakiegokolwiek bardziej zdecydowanego nacisku na władze w Chartumie są jednak skutecznie blokowane m.in. przez Chiny i Rosję, które powstrzegają Sudan jako jeszcze jedno pole do demonstrowania swej rosnącej pozycji międzynarodowej.
W Darfurze działa wiele międzynarodowych organizacji humanitarnych, w tym m.in. Polska Akcja Humanitarna. Organizacje te w chaosie wojny i czystek etnicznych próbują pomóc uciekinierom dostarczając im całkowicie podstawową pomoc - żywność, wodę, lekarstwa. Rząd sudański całkowicie ingnoruje bowiem obowiązki wobec własnych obywateli.
Bartosz Węglarczyk
Przyszedł taki moment dokładnie 29 kwietnia, że przestałam móc spokojnie siedzieć w jednym miejscu z wiedzą na temat tego, co tam się dzieje. Masowy grób, ludzie uciekający od swojego domu, głodujące dzieci, gwałcone kobiety, palone wioski, dystansujący się rząd, który w moim naiwnym przekonaniu ma przecież obowiązek chronić swoich obywateli, jacy by nie byli. Zaczęłam szperać. Rozmiar nieszczęścia Darfuru przerósł mnie i w pierwszym odruchu pomyślałam, że i tak się nie da nic zrobić. Wystarczą już te pieniądze na adopcje serca, więcej nie dam rady. Skoro ONZ nic nie może, skoro Unia Europejska nic nie może, skoro media tak mało piszą, to już nic nie pomoże tym biedakom.
Patrzyłam tępo w telewizor, pokazywali zagłodzone dziecko o pustych oczach, które nie miało siły wstać. Wściekłam się, że fundują mi jazdę bez trzymanki po moich własnych emocjach, że włażą mi z butami w spokojne życie. Obok bawił się mój synek, najedzony, właśnie po kolacji. I coś wtedy pękło.
Następnego dnia, po omacku, poszukiwałam ludzi w “Gazecie”, którzy zechcieli by pomóc, napisali by jakieś teksty. Zmobilizowali by to nasze znieczulone społeczeństwo choćby tylko do tego, żeby raczyli otworzyć oczy i uszy. Pomyślałam, że to wstyd, że duży kraj, który jest w Unii, w ONZ, w NATO jeszcze nie podjął żadnych działań, nie wydał najmniejszego komunikatu potępiającego sytuację w Sudanie. Wstyd, że nawet nieźle wykształceni Polacy potrafili mylić Darfur z nazwą perfum…
Wykorzystałam to, że pracuje w dużej medialnej machinie. Był to jedyny pomysł na to, jak skoordynować te nieukierunkowane dobroczynne myśli na jakiś jeden tor i nie załamywać rąk, nie płakać po kątach i nie kląć po kątach na czym świat stoi. Na czym to wszystko stoi???
Po kilku dniach narad, rozmów w korytarzach, stosie e-maili i wielu telefonach, udało się. Zaczniemy pisać o największej katastrofie humanitarnej tego wieku, będziemy zbierać podpisy pod petycją do polskiego rządu, będziemy wspierać kampanię wodną Polskiej Akcji Humanitarnej, która uwierzyła w to, że coś się w Polakach może poruszyć i stworzyła możliwość przekazania pieniędzy bezpośrednio do darfurskich obozów.
Chcemy Was prosić o opinie i listy, najciekawsze z nich zostaną opublikowane na portalu gazeta.pl i w “Gazecie Wyborczej”
Piszcie na adres: ratujmydarfur@gazeta.pl
Ci z Was, którzy działają w internecie, mają własne strony, prowadzą blogi, mogą nas wesprzeć poprzez umieszczenie specjalnego banera na swojej stronie.
Bierzcie udział w akcjach Polskiej Akcji Humanitarnej, kupujcie opaski wodne, a jeśli chcecie poświęcić swój czas, zgłoście się do PAH jako wolontariusze.
Darfurowi można pomóc przez wsparcie finansowe, ale przede wszystkim trzeba zakończyć wstydliwe milczenie.
Chciałam podziękować wszystkim, którzy mnie zainspirowali, zaangażowali się w projekt, od których usłyszałam słowa wsparcia. Wielkie dzięki dla Marty Wroniszewskiej za pomoc przy tworzeniu raportu na portalu gazetawyborcza.pl, dla Beaty Jaworowskiej za przetarcie ścieżek, dla Piotra Pędziszewskiego, który narysował logo akcji i współtworzy bloga
Bez znieczulenia o Darfurze Dziękuję.
Gabriela Kunert, Bartosz Węglarczyk
2007-06-21 // Gazeta Wyborcza
|