Relacja z koncertu Green Day w Berlinie - 2011, lipiec Przed wejściem na halę:
W Berlinie, razem z ojcem byliśmy od godziny 14:00. Jesteśmy z Bolesławca więc jazda od godziny 11:00 zajeła nam jedyne 3 godziny więc nie dużo, w samym centrum byliśmy jednak ok. godziny pół do trzeciej, bo arena jest zlokalizowana w prawie samym centrum Berlina więc trochę nam zajęło liczne stanie na światłach, i odnalezienie areny. Ale o to ok. godziny 15:00 zza muru Berlińskiego wyłoniła się przeogromna World Arena...
Pod Areną byliśmy parę minut po 15:00. Udało nam się zaparkować obok tirów ze sprzętem GD, było ich chyba z trzynaście.
Pierwsze co zrobiliśmy po wyjściu to porządnie się odlaliśmy pod murem dzielący tory i parking przy world arena.
Później poszliśmy się porozglądać przy world arena, porozmawialiśmy z miłym, starszym panem który pilnował wiazdu dla autokarów z zespołem, menedżerami itp. Ja nic nie rozumiałem ale tato umie powiedzieć słów parę po niemiecku więc jakoś poszło;)
Później postanowiliśmy pójść udać się w stronę centrum do jakiegoś McDonalda coś zjeść.
Pod Arene wróciliśmy ok. godziny 18:00, przez dwie godziny zdążyliśmy strzelić parę fotek pod murem, pod areną, poszlajaliśmy się i w końcu stanęliśmy w kolejce.
Pierwszych na halę wpuszczono tych co na płytę, pod scenę czyli w tym mnie i ojca.
Przed wejściem na salę zaopatrzyłem się w nową koszulkę GD.
na sali byliśmy ok. 19:30 staliśmy centralnie przy barierce, przed wybiegiem więc byłem w niebo wzięty...
ok. godziny 20:00 na scenę weszli chłopaki z zespołu Prima Donna, support GD.
grali ok. 40 min. później pożegnali się i a frontmam grupy oświadczył że za parę minut na scenie zagości sam Green Day...
przez 20 min. operatorzy zdążyli ściągnąć baner zespołu z napisem Prima Donna by odsłonić tło sceny GD, złożyć sprzęt supportu i rozłożyć sprzęt Green Day.
i w końcu nadeszła chwila na którą czekałem jakieś pięć miesięcy, zgasiły się światła i z głośników napłynęły pierwsze dźwięki intra ,,Song Of the Century''. Nagłośnienie było naprawdę kolosalne.
po intrze usłyszeliśmy akustyczny wstęp do 21st century breakdown...
po jakiejś minucie przygrywki zauważyłem zarys wbiegającej osoby na scenę, to był sam Tre Cool który podbiega do fanów pod wybiegiem i przybija pionę... Mi niestety nie przybił... ale co tam, bo właśnie na scenę ładuje się Mike ze swoim basem w kolorze podpalanego brązu, marki fender, a gdy światła na scenie zapalają się na scenę wbiega sam, we własnej osobie Billie joe Armstrong z kremowym fenderem Stratocasterem.
jeszcze przez chwilę przez halę niesie się echo intra a później z grubej rury zaczynają grać ,,21st Century Breakdown''. Jednak na dzień dobry pech napotkał BJ'a, ponieważ w jego gitarze coś się popsuło i nie grała. Jednak szybko zamienił ją na popularną ,,Blue'' co bardzo mnie pod jarało...
Po wykonaniu pierwszego kawałku, Tre wchodzi z perką do piosenki ,,Know Your Enemy'' a BJ tym czasem zmienia ,,Blue'' na Gibsona Les paula Juniora.
Podczas solówki do tej piosenki BJ znikł ze sceny i musze powiedzieć że byłem przekonany że znów jakiś problem z nagłośnieniem ale okazało się że frontman wbił się z partyzanta w tłum na płycie!!! towarzyszyło my chyba z pięciu ,,Goryli'' ochroniarzy więc obstawa profesjonalna, po powrocie na scenę BJ po raz pierwszy wbija na wybieg... nie wiem czy miałem orgazm czy zlałem sie w majtki, ale w każdym bądź razie Bj kuca i wybiera osobę która wskoczy na scene... niestety to nie byłem ja... jakiś szfab... po skoku szfaba w tłum GD kończy ,,Know Your Enemy'' i licznym okrzykom ,,eeeeeeeooooooooo'', ,,Thank you Jesus!!!'' i wstępie tym ,,radiowym'' z gitary Jasona wydobywa się wstęp gitarowy do utworu ,,East Jesus Nowhere''...
Po Tej Piosence usłyszałem pierwsze dźwięki słynnego ,,Holiday''. Piosence towarzyszyły liczne wybuchy i płomienie, no i BJ podczas jednego z przejść gasną wszystkie światła, ciemno jak w dupie a BJ zaczyna świecić nie latarką, ale w ciul wielkim reflektorem! później zespół kończy ,,Holiday'' i Tre zaczyna wstępem perkusyjnym ,,The Static Age'' przed rozpoczęciem śpiewania BJ ponownie Wykrzykuje ,,I Say EEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEOOOOOOOOOOOOOO'' a publika na to ,EEEEEEEEEEEEEEEEEEOOOOOOOOOO'' i tak chyba dwa razy.
po skończeniu tego kawałku Jason zaczoł grać Balladowy wstęp do ,,Before the Lobotomy''. Piosence znów towarzyszył wybuch przy przejściu z spokojnej przygrywki do porządnego napierdzielania...
Później po Arenie potoczyła się balla We Are the Champions a później energetyczne i agresywne St.Jimmy...
Później BJ schodzi na chwilę ze sceny a Jason zaczyna wstęp akustyczny do Boulevart Of Broken Dreams.... Po tym kawałku GD zapodał kilka starych kawałków... Na pierwszy ogień poszło ,,Hitchin' A Ride'' z Nimroda, potem ,,When I Come Arond'', Cover The Clash ,,I fought the Law'' co bardzo ucieszyło mojego tatę bo jest to jeden z ulubionych kawałków GD. Później usłyszeliśmy Brian Stew i Jaded i nareszcie ,,Knowledge'' który wykonali fani... niestety znów nie ja, chociaż i tak bym sie nie nadał bo leworęcznym gitarzystą jestem... . GD na perkusję zaprosił jakiegoś miłego, starszego pana, na gitarę jakiegoś wyskiego blondyna, a na bas... nie pamiętam :/
Po knowledge w końcu kawałek na który najbardziej czekałem... słynny ,,Basket Case'' a po nim ,,She'' na którym tato próbował zadzwonić do mamy żeby posłuchała bo bardzo lubi ten kawałek, ale niestety później powiedziała że słyszała tylko swoje echo... chyba za głośno:)))
Później ,, King for a Day'' a po nim ballada 21 Guns podczad której, na tle sceny działo się naprawdę wiele, trudno to opisać...
później American Eulogy i tak zakończyła się pierwsza część występu...
później BJ zszedł ze sceny by zmienić Blue na ponownie Gibsona Juniora, ale tym razem na sygnowanego jego nazwiskiem, ta na której grał na teledysku ,,know your enemy'' i wykonał na niej słynne ,,American Idiot''... w sumie większość piosenki zaśpiewała publika, refren BJ. Po American Idiot przyszedł czas na ,,Minority'' podczas tej piosenki BJ długi czas gadał coś po Angielsku nie zbyt dużo skumałem ale domyślam się że dziękował Berlinowi za takie dobre show... Okazało się że była to ostatnia piosenka z wykonaniem reszty zespołu...
Na chwilę wszystko gaśnie niektórzy zaczeli wychodzić bo myśleli że to już koniec, ale ja stałem wytrwale bo wiedziałem że musi być przecież jeszcze ,,Good Riddane'' bo bez tego koncert by się nie odbył:)
I o to idzie BJ w stronę wybiegu z gitarą akustyczną na której zagrał ,,21 Guns'' i zaczyna grać ,,Give me novacaine'' a na koniec piękne ,,Good Riddance'' ostatnie akordy ,,Good Riddance'' chyba zapamiętałem najlepiej z całego koncertu. Wiedziałem że to ostatnia minuta na której mogłem patrzeć sobie na BJ'a więc starałem się zapamiętać jak najwięcej... Po skończeniu ,,Good Riddance'' BJ kłania się i macha i raz na zawsze kończy to wspaniałe show... Tre rzucił chyba z 40 pałeczek naraz jednak nie udało mi się jej złapać...
filiparmstrong
|
| |