Artykuły

Prasa > Wywiady


BRUM - 1995
Źródło: magazyn BRUM
Nie mamy o czym gadać
Nazywamy się Green Day i jesteśmy trochę szurnięci. Gramy wesołą muzykę, nosimy kolorowe ubrania i nie mamy żadnych pretensji do świata.

Najoględniej mówiąc, zespoły będące osiemdziesiątymi kopiami The Ramones, podpierane gigantyczną promocją w MTV i wielkimi pieniędzmi płytowych potentatów, nie wywołują we mnie wielkiego podniecenia. Bardzo żywiołowa, wesoła, bezpretensjonalna muzyka, bezczelnie korzystająca z dokonań wielkich rock & rollowych dziadków w rodzaju Chucka Berry’ego, tyle że podana w dosyć szorstki, bezczelny czyli jak mówią niektórzy punkowy sposób, to najprostsza charakterystyka modnej u nas ostatnio psychiatrycznej trójki z Green Day. Piosenki zespołu - lekkie, melodyjne przeboiki, idealnie pasują do określenia radosny, energiczny punk & roll tyleż samo co świeży i wtórny. Nie można im odmówić serca, ale trudno nazwać je nowym, oryginalnym trendem w światowym rocku. Tymczasem setki zespołów za granicą i co drugi w Polsce, na pytanie czego słuchają i co im się podoba, odpowiadają bez namysłu: Green Day i Offspring. Nowa, czwarta już płyta kolorowej trójki: Insomniac przynosi kolejną porcję bezpretensjonalnego rock & rolla. Rock & rolla ocierającego się o punka i bardzo ale to bardzo podobnego do hicików z trzeciego albumu pt.: Dookie. Każdy z miłośników Dreen Day’owych melodii na pewno znajdzie tutaj dla siebie kilka miłych piosenek o wszelkich cechach imprezowych hicików. Brat, Geek, Stink, Breath, Jaded - wszystkie nowe piosenki są zagrane z ostrym punkowym zacięciem, mają przebojowe łatwe do śpiewania refreny i odpowiednią dynamikę. Tak się złożyło, że miałem okazję po(d)słuchiwać wywiadu, który przeprowadzał pewien średnio lotny ale za to amerykański dziennikarz. A że naczelny pomysł podchwycił, możecie się sami przekonać jak fajne wywiady przeprowadza się w amerykańskich pismach młodzieżowych. No to dyktafon w łapę i startujemy.

Dziennikarz: Podobno ukończyliście już płytę?
Chór: ¦miech.

Dziennikarz: Jak ją nazwiecie?

Billie Joe: Major Labour Debut (wysiłek po raz pierwszy)
Tré:: Insult Injury (obraza…)
Mike: Fuck Your Mother (śmiech)
Billie Joe: Jesus Christ Supermarket
Tré:: Insomniac. Wiesz… najlepiej jak tytuł przychodzi nagle, jak grom z jasnego nieba.

Dziennikarz: Jak długo będzie trwała?

Billie Joe: Kilka sekund.
Mike: 1000 mil.
Tré:: 5-6 lat. (śmiech)
Billie Joe: Będzie 13-14 utworów, każdy po jakieś 3 minuty.
Tré:: Raczej 14, bo 13 przynosi pecha.

Dziennikarz: Wiecie już gdzie pojedziecie w trasę promocyjną?

Chór: Do Europy.
Billie Joe: Do Japonii też chcemy pojechać.
Tré:: Oficjalną odpowiedzią na to pytanie niech będzie to, że nie ma zgody wśród zespołu, a z geografii jesteśmy bardzo kiepscy.
Jak nowe piosenki mają się do poprzednich?

Billie Joe: Nie ma dużej różnicy.

Dziennikarz: To dobrze.

Tré:: Słuchaj… jeżeli coś się nie zepsuło to nie trzeba tego naprawiać.

Dziennikarz: Racja, ale krytycy będą mówić, że stoicie w miejscu.

Tré:: Nasze płyty kupują fani a oni nie chcą abyśmy się zmieniali.
Billie Joe: Jest parę piosenek, gdzie próbujemy iść w nowych kierunkach- wchodzić w inną sferę rock & rolla. Przynajmniej ja tak czuję. Chcemy trochę urozmaicić nasze trzyakordowe granie. (śmiech)
Tré:: W zasadzie nie wychylamy się poza 4 akordy.
Mike: Ale znamy tylko 3.

Dziennikarz: Widziałem Was w Play Girl. Czy nie uważacie, że fotografia Waszych… była mało pochlebna?
Billie Joe: Jak zdejmowałem spodnie to nie miałem zamiaru chwalić się wszystkim jakiego mam wielkiego, bo takiego nie mam.
Tré:: … zdjęcie.
Mike: Rozwścieczyli mnie. Play Girl chciało z nami zrobić wywiad, ale powiedziałem, że raczej wolałbym aby mi wyrwali paznokcie.
Billie Joe: Zdjęcie jest stare.
Mike: Od tego czasu ci urósł! (śmiech)

Dziennikarz: Widzieliście ten materiał?

Billie Joe: Widziałem zdjęcia faceta z Type o Negative. On ma takiego… jak moje ramię!
Tré:: widzieliście Keitha Richardsa?
Billie Joe: Płakałem przez tydzień jak go zobaczyłem w tym piśmie. Był nagi!
Mike: Miał gołą…

Dziennikarz: Chcielibyście dołożyć temu reporterowi?

Mike: Chcielibyśmy dołożyć kolesiowi ze Smashing Pumpkins i Louisowi Largentowi z MTV.
Billie Joe: Coś ty. To fantastyczny koleś. Nie widziałem jeszcze faceta który tyle pali. Przypala jednego od drugiego.
Tré:: Gdybym naprawdę musiał się z kimś rozprawić to przylałbym tym wszystkim aktorom z Los Angeles. Ale tak w ogóle to kocham pokój i nie obchodzi mnie to.
Billie Joe: Ja rozprawiłbym się ze ślicznymi chłopczykami z tych nowych brytyjskich formacji. (śmiech)

Dziennikarz: Lubicie radio?

Mike: Próbuję trzymać się od tego z daleka. ….sprawa.
Billie Joe: Ale lepsza od… gazet.

Dziennikarz: Ludzie nie kupują płyt dlatego, że utwory z nich są puszczane w radio. Gdzie mają szukać dobrej muzyki?

Mike: Powinni zapomnieć o istnieniu większości stacji, wyłączyć radio, wyłączyć telewizor, wyciszyć się i szukać muzyki dla siebie.
Billie Joe: Nie będę brał odpowiedzialności za czyjeś poszukiwania muzyczne. Odcięcie się od radia i od MTV w dzisiejszych czasach to mrzonka. Niezależnie od tego jaką muzykę grasz, one zawsze będą obok ciebie.
Mike: Może i się od nich nie odetniesz, ale ludzka mentalność tez ma cos do rzeczy.

Dziennikarz: A jeśliby firma płytowa, z którą macie kontakt, zaprosiłaby na trasę z Wami kapelę, której nie cierpicie…

Tré:: Już tego nie robią. (śmiech)
Billie Joe: Zawsze staramy się aby kapele, które zabieramy ze sobą były fajne i żeby trzymały jakość.
Mike: My po prostu lubimy te grupy. Np. Pansy Division, Score Gun, Tilt… to niezaprzeczalnie świetnie grające załogi. Lubimy też grupy, które różnią się od nas pod względem stylu.
Tré:: Generalnie jeżeli ktoś z nami jedzie w trasę to ludzie mogą być spokojni i mieć do nas zaufanie. To my wybieramy support, a nie wytwórnia.

Dziennikarz: Joey Ramone coraz częściej mówi o rozwiązaniu swojej grupy. Wy wyrośliście na gwiazdy grając bardzo podobnie. Nie przeszkadza Wam, że Ramonesi mogą trochę krzywo patrzeć na wasze sukcesy?

Tré:: (śmiech) Trudno tego nie rozumieć. Pewnie Ramonesi tez chcieliby sprzedawać tyle płyt.
Billie Joe: Życie jest parszywe no nie? (śmiech)
Mike: Mają prawo być wkurzeni. Ale oni muszą zrozumieć, że czasy się zmieniły. W czasach największego rozkwitu Ramonesów, punkowi, dane było wznieść się na swoje wyżyny. Trzeba go podziwiać takim jakim był.
Billie Joe: The Ramones zawsze będą największa punkową grupą. Tylko, że od tego czasu punk rozszedł się we wszystkich możliwych kierunkach. Ja już nie odnoszę się do tego co robimy jako do punka.

Dziennikarz: Co chcielibyście przekazać swoim nastoletnim fanom, którzy często są sfrustrowani, zagubieni. Czy Waszym zdaniem jest możliwe aby ci wiecznie przegrani życiowo młodzi ludzie, często nienajlepsi uczniowie, potrafili uwierzyć w siebie?

Billie Joe: Można próbować im coś przekazać, ale trzeba pamiętać, że co najmniej połowa ludzkości jest umysłowo opóˇniona w rozwoju… (śmiech)
Mike: Jeśli znajdzie się jakiegoś gniewnego małolata w garażu, który nienawidzi życie i szuka inspiracji dla siebie a ktoś może mu ją dać, to ja nie widzę w tym nic złego. Ale nie chcę mówić pragnę natchnąć miliony.
Tré:: Chciałbym mieć nadzieję, że mogę natchnąć kogoś by wydał swoje małe oszczędności na gitarę a nie takie głupoty jak np. piwo.

Dziennikarz: A Wy sami gdy byliście jeszcze w szkole…?

Billie Joe: Byłem powszechnie znany i lubiany. We wszystkich średnich szkołach w tym kraju. (śmiech)
Mike: Też nie byłem jakimś niezdarą. Ani kujonem.
Tré:: A mnie się wydawało, że wszyscy w szkole sprzysięgli się przeciwko mnie.

Dziennikarz: Wasze fanki powinny chyba wiedzieć, że jesteście mocno zaangażowani w życie rodzinne…

Billie Joe: U nas nie ma niczego takiego jak groupies.
Mike: Uważamy to za przestarzałe.
Tré:: Dziewczyny, możecie patrzeć ale nie dotykać. (śmiech)
Billie Joe: Jeśli któraś chciałaby do mnie podejść, moja żona by ją sprała.
Dziennikarz: Zna karate?

Billie Joe: Gorzej - nosi ze sobą broń.
W paˇdzierniku ukaże się Wasza nowa płyta. Pewnie będziecie grali na koncertach głównie te nowe kawałki?

Billie Joe: Będziemy grali i stare rzeczy. A tak w ogóle to dochodzę do wniosku, że nie mamy już o czym rozmawiać…

Wywiad napisał Spienty.
Miesięcznik BRUM nr 11/1995

Wywiad przesłała: Jaszczurka - za co wielkie dzięki :)


Green Day Polska 2001-2012
wykonanie: ptaszynski.biz