"Alternative" - Mike Dirnt - 1994 Tłumaczenie: Fender Wywiad z Mike’iem [04.04.94] przeprowadzony przez Kelly Enriquez i Jen Gore (M=Mike, A= Alter/Native)
Zdaje się, że to ty udzielasz większości wywiadów?
Mike Dirnt: Prawda. Reszta zespołu tak bardzo tego nie lubi. Jednak ja również wolałbym żeby same się robiły. Trzeba używać odpowiednich słów.
Ten wywiad nie ukaże się w Rolling Stone czy Spinie czy w czymś takim.
Mike Dirnt: Nie ważne jeśli to będzie zin… to nawet fajnie. A więc gdzie się ukaże?
W lokalnym zinie Corvallis.
Mike Dirnt: Corvallis. Mieliśmy tam niezłą imprezę. Fajnie było.
Słyszeliśmy… Kilka typowych pytań… Ile mieliście lat, gdy zaczynaliście? Byliście w szkole średniej?
Mike Dirnt:W 10 czy 9 klasie.
Zwykle jakoś podsumowuje każdy album, a po przesłuchaniu 39/Smooth pomyślałem: “Wierze, że ci kolesie są dalej w szkole średniej”.
Mike Dirnt: W średniej szkole byliśmy także podczas tworzenia drugiego albumu. Za rok po Kerplunku wychodziliśmy. Myślę że byliśmy dosyć młodzi. Ile wy macie lat?
Ja 19, ja 25.
Mike Dirnt:Ja 21
Ja jestem M.D a to jest była M.D.
Mike Dirnt:Była M.D.?
Music Director.
Mike Dirnt: Ja przyzwyczaiłem się być doktorem [to dowcip:) M.D to skrót także od Medic Doctor].
Ooo przepraszam. Jestem teraz w lingo record company.
Mike Dirnt: To naprawdę fajny tytuł… ex-MD.
Pomyślałem, że pokaże ci co o was napisali w promocyjnych bzdurach… tu piszą, że lubicie się przebierać w damskie ciuszki. To jest prawda? Jak wiele koncertów wykonaliście w damskich ciuszkach?
Mike Dirnt: Damskie ciuszki stały się ostatnio modne więc przestaliśmy się przebierać. Teraz robimy to głównie w zacisznych miejscach.
Fajnie, Corvallis mogłoby być dobrym miejscem. Więc, czy wszyscy dorastaliście w Berkeley?
Mike Dirnt: Na przedmieściach Berkeley. Jest takie gówniane przedmieście nazywane Rodeo, teraz wymawia się Rodao ale pisze Rodeo.
Kiedy byliście w szkole średniej mieliście dobrą widownię?
Mike Dirnt: Nie. Chodziliśmy do szkoły na przedmieściach. Była naprawdę gówniana. Pierwszy rok w takiej szkole był naprawdę gówniany. Potem chodziłem do szkoły bardziej alternatywnej… co prawda nadal było w niej pełno debili i innych takich, ale była bardziej alternatywna. Alternative kids [nie wiem czy ten zwrot funkcjonuje w j.polskim, w każdym razie ja określam tak ludzi w glanach itd.itp.] i tacy tam, ale nadal było przeje*** . Trochę lamowato.
Więc dlatego wasze piosenki są o życiu na przedmieściach i byciu znudzonym?
Mike Dirnt: Tak. Siedzimy w mieście w którym każdy ogląda tylko piłkę, i rozgląda się za dziewczynami, czy chłopakami.
To brzmi jakbyś opisywał mój ogólniak. Jakbyś opisywał ogólniak przeciętnego człowieka.
Mike Dirnt: No tak… To takie ważne dla każdego…jak w Bay area. Tu wielu ludzi ćpa. Potem pracują, pięć, dziewięć razy… marnują się. Zamiast wyrwać się i robić to co naprawdę chcą robić. Jedyne co ich trzyma to fakt, że są częścią subkultury przedmieść, a subkultura ta ma wiele wad.
Mam przyjaciółkę która widziała was w 120 Minutes i mówi, że wyglądaliście na naprawdę znudzonych i wkurzonych. Czy to prawda?
Mike Dirnt: Nie. Spędziliśmy tam w sumie miło czas. Trochę nudziło nas to, że musieliśmy robić pewne rzeczy po 5, 6 razy. Mówiliśmy fuck albo mówiliśmy shit albo mówiliśmy trawa, albo coś czego nie chcieli, abyśmy mówili.
Nie pozwalają mówić trawa w MTV?
Mike Dirnt: Bez nawiązywania do narkotyków.
Jeśli już mówimy o brzydkich słowach. Kto wybrał Longview na wasz pierwszy singiel?
Mike Dirnt: Warner Bros go chciał, i my go chcieliśmy. Byliśmy wtedy nieco mniej śmiali… Ale Warner Bros uznał, że ta piosenka jest naprawdę fajna i dodał nam tym odwagi, więc tak Longview stał się pierwszym singlem. O przepraszam miałem na myśli, że Reprise Records dodało nam odwagi.
Wszystko co zrobili to skorzystali z przysługującego im przywileju i wycieli brzydkie słowa.
Mike Dirnt: Tak, ale ludzie mogą sobie wstawić co tam Billie śpiewa.
Tak z pewnością mogą. A jak było z “Welcome to Paradise” czy to wy wpadliście na pomysł ponownego nagrania go na Dookie?
Mike Dirnt: Tak, to całkowicie nasz pomysł. Jest parę piosenek na Kerplunku nad którymi pracowaliśmy dosłownie na tydzień przed wejściem do studia przed ich nagraniem, i Welcome to Paradise jest jedną z nich. Piosenki, takie jak 80, No one knows, One of my lies, jest dużo takich piosenek… wszystkie zgrywaliśmy ze sobą przez tydzień.. stylowo nie mogły się znacznie od siebie różnić. A Welcome to Paradise chcieliśmy szczególnie zaprezentować jako piosenkę mocniejszą. Na środku Kerplunka nagrane są bardzo specyficzne utwory… różnego rodzaju dziwne dĽwięki. Natomiast WtP jak już wcześniej wspomniałem miało brzmieć mocno. Uważaliśmy również, że będzie on bardziej pasował do nowego albumu.
Więc nową wersję tego utworu lubisz bardziej niż starą?
Mike Dirnt: Lubię je obie, ale myślę, że nowsza bardziej pasuje do albumu. Teraz jest ostrzejsza. Nie był tak, że już wcześniej chcieliśmy wydać ją jako singla, ale doszliśmy do wniosku, że pasuje do tego albumu również pod względem liryki, oraz chcieliśmy pokazać jak mocna, pierwszorzędna piosenka to jest.
Czy czuliście, że macie pełną kontrole nad powstawaniem albumu?
Mike Dirnt: 100% teraz nawet 150%.
Czy zauważyłeś jakieś różnice między Reprise a Lookout?
Mike Dirnt: Tak, jest ogromna różnica kiedy wydajesz mnóstwo kasy na nagrania, a kiedy wydajesz 1500$ czy 700$. To całkowity koszt wydania naszego pierwszego (700$) i drugiego (1500$) albumu. Mamy aktualnie trochę czasu aby przyjrzeć się co zrobiliśmy. Powód dla którego na około naszego ostatniego albumu jest głośniej jest taki, że nagrywaliśmy go w innym środowisku, masz większe studio, lepsze wyposażenie. Cały album brzmi lepiej. To główna różnica między albumem z etykietką dużej wytwórni, a niezależnym albumem. Na niezależne albumy przeznaczone są małe budżety co sprawia, że brzmią one tak trochę sztucznie… najwyższa jakość brzmi super… a odrobinę gorsza nie robi już takiego wrażenia.. To nie problem… ja to kocham, ale radio i telewizja… wielu ludzi nie lubi słuchać nawet najmniejszych niepoprawności. Jak powiedziałby mój tato: “boże, jakość waszych nagrań… piosenki są dobre i wszystko, ale jakość jest tak niska..” Więc, w poprzednich nagraniach moglibyśmy osiągnąć takie same brzmienie jak osiągamy teraz, jeśli byłyby nagrane w dużej wytwórni.
Lubisz brzmienie nowego albumu?
Mike Dirnt: Tak kocham brzmienie nowego albumu.
Więc jesteście szczęśliwi, że dokonaliście zmiany?
Mike Dirnt: Tak, bardzo. Myślę, że podjęliśmy słuszną decyzje i wybraliśmy właściwą wytwórnie.
Czy decyzja, aby przejść do Reprise była jednogłośna?
Mike Dirnt: Tak całkowicie. Główny powód dla którego to zrobiliśmy przyszedł z czasem. 15-16latkowie nie mogą występować przed 600-900 ludĽmi. Więc kończyliśmy na średniego rozmiaru klubach. Tam naprawę wielu ludzi jest po prostu obskurnych. Jeśli nie miałeś dużej postury, to prostu by cię obrabowali. Trzy lub cztery występy na naszej trasie, były odwołane bo przychodzili strażacy i zamykali klub. Najczęściej kończyli tylko występ i wzywali policję, ale zdarzało się też, że całkowicie zamykali kluby. Wszystko do czego to prowadziło to strata dla występów. A potem widzieliśmy wychodzących ludzi, “Popatrz na tych bałwanów chodzących na twoje koncerty”, ludzie podchodzili do mnie i mówili: “Popatrz na tych ludzi, których tu wyciągnęliście, popatrz teraz na nich” odpowiadałem “jesteś zaje*** rasistą” To był problem. Jeśli spotykam kogoś w jakikolwiek sposób innego niż ja, ale jest miłą osobą, uścisnę mu rękę, ale jeśli ktoś jest dupkiem i pokazuje, że jest dupkiem, powiem mu że jest dupkiem. Nasza muzyka nie była robiona z myślą tylko o punkach. Jednak wyrośliśmy w tym środowisku, i graliśmy dla punków bo nasi przyjaciele byli punkami. Kochamy również punkowe młyny. Czułem, że dawaliśmy z siebie wszystko co najlepsze. Graliśmy na blisko 1000 punkowych koncertach i to naprawdę na nas wpłynęło. I teraz to boli dużo bardziej, gdy słyszę jak ludzie mówią: “no, teraz dzieciaki w mojej szkole lubią waszą muzykę bo jest modne robić … .ble ble ble” Dla mnie to rodzaj egoizmu. Tak, ale masz muzykę która wywodzi się właśnie stąd, ciesz się, że miałeś ją już parę lat temu.
To jest to co właśnie myślę na ten temat. Wydaje się, że ludzie są na nas wkurzeni tylko z tego powodu. Nie chcemy wyciągać na punkowe koncerty czy na scenę punkową tych którzy mają “ustawowy” punkt widzenia. To wszystko sprowadzało się do jednej rzeczy: zakończyć nasz zespół albo kontynuować. Więc kontynuujemy.
Słyszeliśmy, że wasi fani krzyczą w waszym kierunku jaką chcą usłyszeć piosenkę, czy coś takiego.
Mike Dirnt: To fajne. Zawsze tak robią. To dlatego nigdy nie planujemy setu. To co gramy zależy od reakcji publiczności. Nie gramy wszystkiego co wywrzeszczą. Mamy pewien zakres utworów które gramy, ale nigdy nie mamy ustalonego setu, w ostateczności ustalamy go na pierwszy koncert w trasie. W czasie naszej pierwszej trasy wyrzuciliśmy listę piosenek które mieliśmy grać i postanowiliśmy nigdy więcej jej nie używać, więc jej nie używamy. Przy decydowaniu którą piosenkę zagramy, mamy trochę roboty. Takie mądre zarządzanie energią. Jeśli publiczność nie jest zbyt żywa, spróbujemy wpompować w nią więcej energii. Jeśli zaś energia ją rozpiera, dajemy im trochę przerwy, zwalniamy odrobinę, gdyż nie chcemy aby komuś coś się stało.
Więc czujesz widownię?
Mike Dirnt: Tak. Gramy zgodnie z jej reakcjami.
Ale nigdy nie wychodzą poza kontrolę? Nie mówią do ciebie “gówno” kiedy jesteś na scenie?
Mike Dirnt: Mówią. Niektórych nudzi wrzeszczeć “zagraj to! Zagraj to!” Jak pewien goścć podczas jednego z naszych koncertów, krzyczał “Zagrajcie Knowledge! Zagrajcie Knowledge!”. To było w Rhode Island. Wrzeszczałem do niego “Zagramy! Zagramy!” ale nie usłyszał mnie i totalnie się zirytował. “Pier*** się!” wrzeszczał. Podszedłem do niego i mówię “Słyszałem co chcesz, abyśmy zagrali” a on “pier*** się!”, “Nie słyszałeś co mówiłem?
Powiedziałem, że zagramy Knowledge, a ty mimo to do mnie pier*** się, wiec wiesz co? Też się pier***” Wszyscy jego koledzy się śmiali. Powiedział “przepraszam” “Tak? Myśl zanim coś zrobisz. Jeślibyśmy nie zagrali Knowledge wyszedłbyś stąd nienawidząc nas?” Nie możemy zagrać wszystkich piosenek które wszyscy chcą abyśmy zagrali, ale staramy się wybierać te których chce większość i te które czujemy, że spodobają się wszystkim.
A więc jak wam idzie trasa?
Mike Dirnt: ¦wietnie. Wszystkie bilety już wyprzedane. Dużo dobrej widowni.
Jesteście zmęczeni?
Mike Dirnt: Tak, naprawdę zmęczeni, ale jedziemy do domu za dwa tygodnie no I do europy za sześć tygodni.
Stąd jedziecie do Seattle, a potem?
Mike Dirnt: Vancouver a potem do domu.
Były jakieś wypadki na tej trasie, albo naprawdę fajne koncerty, czy miejsca które pamiętasz?
Mike Dirnt: Wszystkie koncerty były naprawdę dobre. W Chicago było wspaniale. Publiczność tam jest zawsze bardzo miła i zawsze była dla nas dobra. Na Florydzie był naprawdę duży koncert.
Nie, żebym się zakochał we Florydzie, ale jest tam naprawdę dużo fajnych ludzi. Wielu ludzi tam utknęło. Wielu z nich też tak myśli. To szalone miejsce. Wszędzie gdzie byliśmy mieliśmy znakomite koncerty. Ostatniej nocy graliśmy w Salt Lake City. Myślę, że to naprawdę fajnie że MCA z Beastie Boys się pokazał. Podobał mu się koncert. Trochę się to wszystko wydostało z pod kontroli bo dzieci skakały z balkonu który był na takiej samej wysokości co dach. Nie mam nic do stage divingu do czasu jak ludzie dbają o innych. Jeśli jest pięciu czy dziesięciu ludzi stojących w koło i nie są spakowani w kupę i gość po prostu skacze na nich i cała jego masa ląduje na szyi jednego faceta, to Ľle. Albo na szyi dziewczyny dla odmiany. Powiedziałbym, że 60% lądowań na tej trasie przechwyciły dziewczyny. To brutalne. Dziewczyny o wzroście 5 stóp i wadze 20 funtów stojące z przodu łapały tych 200 funtowych facetów skaczących ze sceny. A facet który skoczył z samej góry ważył ze 180 funtów. Skoczył dwa razy. Za drugim razem skoczył i już nie wstał. Załatwił się na amen. Wszyscy się odsunęli i uderzył o podłogę. Musieli go wynieść na zewnątrz. To był idiota.
Czy gracie dalej, gdy takie rzeczy się zdarzają?
Mike Dirnt: Nie. Przestajemy. Kiedy się biją, lub zdarzają się rzeczy, jak ta przestajemy. Wtedy przestaliśmy, gdy go znaleĽli. Ten facet to idiota. Nie powinien skakać z takiej wysokości. Publiczność miała sporo luzu. Sala nie była kompletnie napakowana.
Dziś będzie naprawdę napakowana.
Mike Dirnt: Tak myślisz?
Tak, jestem pewien, że wyprzedacie wszystkie bilety…za 5$. Jak to robicie, ze ceny biletów są tak niskie?
Mike Dirnt: Straciliśmy wiele pieniędzy. Zapłaciliśmy za to z własnych kieszeni. Wierz lub nie.
Było warto?
Mike Dirnt: Tak, było warto. Ale jestem nieĽle sfrustrowany, bo dzieciaki ciągle drą się na nas mimo to. Myślą, że zarabiamy na nich kupę forsy bo jesteśmy w pier*** dużej wytwórni. MTV nam nie płaci. Dopóki dzieciaki nie kupują twoich płyt, nie zarabiasz w ogóle. My dalej nic nie zarabiamy. Straciliśmy tysiące dolarów na tej trasie. Coś około 15,000 dolarów. Nie brzmi to może na zbyt dużo, ale dla mnie to jest dużo. Nie dbam zbytnio o pieniądze. Nie chcę tylko żeby ludzie wycierali sobie mną twarz mówiąc, że jestem gwiazdą rocka. Gwiazdę rocka wyróżniają dwie rzeczy: jest dupkiem i jest bogata. Ja nie mam tych cech. Nie jest mi bliska, żadna z tej dwójki. To mnie naprawdę wprawia w zakłopotanie. Niektórzy ludzie podchodzą do nas i zadają dziwnie pytania. Pytają o pieniądze, o to i tamto. Kiedy sprzedajemy nasze t-shirty naprawdę tanio to chyba nie po to żeby robić pieniądze. Jeśli obniżylibyśmy ceny jeszcze bardziej, musielibyśmy dopłacać. Po tej trasie nasze pensje muszą pójść w górę bo nie możemy ciągle dopłacać do własnej gry. Ta trasa jest wykończająca fizycznie. Gramy dziesięć dni, potem jeden dzień przerwy, który zresztą wykorzystujemy na podróż samochodem. Potem kolejne sześć dni i znów jeden dzień jazdy. Następnie kolejne dziesięć dni… na całej trasie mieliśmy tylko jeden wolny dzień bez podróżowania, więc to wykańcza fizycznie. Więc tak to było i spisaliśmy się naprawdę dobrze…bilety na wszystkie koncerty się wyprzedały. Nie wiem czy wyjdziemy na swoje po tym jak ludzie spodziewają się, że bilety będą kosztować 5$ zawsze gdy będziemy grać w okolicy. Nie możemy tego robić. To zbyt kosztowne.
Ale ludzie którzy to czytają będą to wiedzieć!
Mike Dirnt: nawet jeśli nie - nie dbam o to. To co? Zanotowaliśmy swoją własną trasę. [ktoś wchodzi aby powiedzieć Mike’owi, że jest potrzebny na scenie do próby dĽwięku.] Musze zrobić próbę dĽwięku, macie jeszcze jakieś pytania?
Co to jest Green Day?
Mike Dirnt: No więc Green Day to tylko piosenka, ale Green Day [zielony dzień - przyp. Fender:)] to dzień pełny zielonych pąków, kiedy po prostu siedzisz, ściągasz buchy. Wy chłopaki palicie trawę? [odpowiedĽ skasowana, aby chronić nie takie znowu niewiniątka]
Ile naprawdę lat ma Larry Livermore?
Mike Dirnt: Myślę, że ze 150. Yoda to jego brat.
Czy są jakieś młodsze od was zespoły które lubicie?
Mike Dirnt: Smoking Popes. Potatomen, Lawrence jest w tym zespole, ale pozostali członkowie są od nas młodsi. Smoking Popes są z Chicago.
Poprosiliśmy o zadawanie wam pytań w necie i ktoś pozostawił takowe: Jak kozy z nosa wpływają na wasze życie a w szczególności na czas wolny.
Mike Dirnt: W szczególności na mój czas wolny? [ktoś znowu wchodzi powiedzieć Mike’owi, że jest niezmiernie potrzebny na scenie]. Ok… Głównie wpływają na moje życie, gdy jestem na scenie, bo spływają mi na twarz. Potrząśnij mocno głową a też będziesz tak miał. W moim wolnym czasie… nie wiem. Staram się ich nie wyciągać [śmieje się]
Co z waszą fascynacją psim gównem? Dookie ma pełno psiego gówna na okładce.
Mike Dirnt: Osobiście wierzymy, że psy zamierzają przejąć kontrole nad światem. Kiedy im się uda, obrzucą wszystkich gównem.
|